kola-13 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Brak komentarzy

dwudziecha <skromny>
kocham oniryzm <3

Brak komentarzy

nie ogarniaaaam
vhdflkkjvgnhdfl :(

Brak komentarzy

jai ho!

!!!!!

Brak komentarzy

napisalam wreszczie ta pieprzona prezentacje!

uf.

Brak komentarzy

kurwa!

Brak komentarzy

dobrze, no to napisze cos. pani kokosinska z gimnazjum zmusila mnie do przeczytania pana tadeusza w calosci, za co teraz moge jej byc ogromnie wdzieczna, bo przebrnelam przez mature. jesli chodzi o angielski to szczerze mowiac myslalam ze bedzie duzo gorzej. matma hmm z kazdym dniem jestem na siebie co raz bardziej zla. przeciez moglo byc wieceeeeej. byla trudna, fakt. ale nie az tak. nie az tak zeby stracic az tyle punktow. kjvhdkjbgfhd. w srode ustny polski. napisalam dzisiaj poltorej strony, czyli co? mam juz polowe pracy?;d fajnie, jutro dokoncze i zaczne sie uczyc na pamiec mm. w piatek ang. na szczescie (?) ustny tylko podstawowy. odstresuje sie przy rozmowie A, przebrne przez B-relacjonowanie wydarzen, w C cos wynegocjuje, wiec opis obrazka i pytania do niego to bedzie juz z gorki. oby. pozniej pojde z moja klasa-nieklasa-byla klasa do oskara. posiedziec i pogadac. wypije piwo;o albo dwa? w sobote natomiast posiedze w domu. mhm takkk. w niedziele planeta. tylko blagam, niech to bedzie inna planeta niz ostatnio. juz nie chce sianiakow i bolu glowy. i chce sie baaaaawic:d na poczatku nastepnego tygodnia (moze wtorek?) pojade do mojego chlopaka do krakowa. bede mu przeszkadzac w nauce do sesji, ale on nie bedzie zly. i pojdziemy do mac’a, chociaz juz naprawde mam dosc nuggetsow. krakow tak, lubie to miasto. cholera, czemu tam nie ma logistyki?! w ogole to dlaczego nigdy nic nie moze pojsc po mojej mysli?! stopstopstop, moze wlasnie powinnam sie nad tym dokladniej zastanowic i zrezygnowac z tego kierunku;> moze to znak, ze sobie nie poradze, albo ze tak naprawde to byl beznadziejny pomysl;> chyba ze… a nie, nic. juz mi sie miesza wszystko w glowie. do rzeszowa chyba nie chce bo cyt.:”w centrum znajduje sie pomnik posiwecony pamieci radzieckich zolnierzy w ksztalcie zabki. heh mama jak wziela mnie pewnego razu na powazna rozmowe to mi wyjasnila ze ja mam ptaszka a dziewczynki zabki. no ale to tylko jedna z atrakcji” stwierdzilam ze to bedzie zboczone jak pojdzie gdzies, gdzie sa zabki, a nie ptaszki. bo przeciez ja chce tam gdzie sa ptaszki. no ale powtarzajac moje slowa sprzed kilku linijek „juz mi sie miesza wszystko w glowie” to szczerze mowiac nie zdziwilabym sie gdybym jednak wyladowala w rzeszowie, u zabek. wszystko nvkjdflhghsglfidshgkjdfhglkjdfnbkkkkkkkkkkkkkkkk. i jak na zlosc wlaczaja sie same glupie piosenki. panowie cos krzyyyycza i nie potrafie ich zrozumiec. to jest znak ze powinnam isc stad:d elko.
p.s.gdzie ten polot, gdzie ta wena?!

Brak komentarzy


Konie gnały szeroką, piaszczystą drogą alei. Światła latarni rzucały nagłe strzały popłochu między wielkie pnie lip i topoli. Kareta na wybojach kołysała się to tam, to sam, jak łagodna kolebka. Czarne jej pudło i lustrzane okna, zasłonięte firankami, rzucały tajemnicze lśnienia i przecinały noc jesienną, która szybko zeszła na mokre łąki i zwiędłe pola. W tej dzikiej niespodziance rozkoszy, w niebezpieczeństwie, w locie pośród pól, w kołysaniu i drżeniu była otchła radości obojga przygodnych kochanków. Oszaleli do cna od nagłej pasji, marzyli o rozkoszy swej, doświadczając jej w pełni. Pocałunki ich i pieszczoty były bezdenne jak ta noc, pełne potęgi niewyczerpanej jak fuga koni niosących się w przestrzeń.

Przedwiośnie.


  • RSS